Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Arek K
BLOG
03 stycznia 2012, 01:25
4,36m x 1,1m. Rozmiar drzwi do prawdy.
Lekarze mają piękne nowe pieczątki, aptekarze odmawiają realizacji recept. Ludzie porobili zapasy leków na miesiąc, dwa. Kolejki do specjalistów zwiększą się 2-3 krotnie, bo trzeba mieć uzasadnienie dla refundacji w postaci opinii lekarza specjalisty. Taaak.... Coraz śliczniej. Treść pokarmowa podchodzi do przełyku...

Może dzięki temu, że nie włączam telewizora, udało mi się wyłowić z netu pewnego ciekawego niusa. Czy było o tym coś w tv, nie wiem, ciekawe... Pewnie było, 35 sekund pod koniec wiadomości, w dziale "rozrywka"...
Pod koniec grudnia L'Oservattore Romano opisał (opisał - słowo klucz w dziennikarstwie) przebieg badań prowadzonych przez okres 5 lat przez grupę uczonych z różnych dziedzin. Badania dotyczyły 5m kw. starego płótna... To watykańskie czasopismo ze swoim niebywałym jak na polskie realia stylem dziennikarstwa (opis zamiast wartościowania zdarzeń), w tym konkretnym artykule podsunęło nie gotowca do zaakceptowania, ale podsunęło fakt do wiadomości. Fakt naukowy.
O co chodzi? O to, że jednak to (chyba) prawda, że 1979 lat temu udało się pewnemu Człowiekowi umrzeć i powrócić do życia. Zniknąć, wyswobodzając się z pętli płótna wokół własnego ciała w taki sposób, że do dziś nikt nie wie jak to się stało. Jest tylko to płótno i obraz na nim. W zasadzie dwa niezależne od siebie obrazy. I ten trzeci, który potwierdza te dwa pierwsze. Wyzwanie dla umysłu - jak ujął to Jan Paweł II w 1998r. Po kolei.
Obraz pierwszy to liczne plamy krwi grupy AB na tym płótnie, w bardzo charakterystyczny sposób ułożone. Zgodnie z opisem obrażeń wynikających z męki Jezusa. Obraz drugi, nałożony na ten pierwszy, to zarys sylwetki mężczyzny wzrostu ok.182cm, z silnym owłosieniem, mocno zbudowanego, o szlachetnych rysach twarzy, w pozycji, która wskazuje na stan "stężenia pośmiertnego". Ten trójwymiarowy (!) obraz - jak się okazało po analizach naukowych - jest to "obraz niewykonalny". Mówiąc wprost - nie do podrobienia przy obecnym stanie techniki. Nie jest to żadne malowidło, żadne "opalenie" (jak próbowano dowieść w przeszłości). Praktycznie współczesna technika nie zna innego wytłumaczenia na powstanie tego wizerunku niż skutek promieniowania (silnego impulsu) o mocy dziesiątek miliardów watów (!). Tyle, że to fizyka teoretyczna (praca na liczbach), bo realnie nie ma urządzenia, które jest w stanie emitować takie impulsy.
Obraz trzeci to obraz tego, czego nie ma na płótnie. Truizmem jest stwierdzenie, że stężenie pośmiertne utrzymuje się do ok.36 godzin po śmierci. A taką pozycję ma postać z całunu, co w szczegółach opisali lekarze, patomorfolodzy itp. (wskazując np. na przykurcz kciuka spowodowany uszkodzeniem nerwu w dłoni, odgięcie stopy, ułożenie rąk itd.) Skoro Jezus umarł, a to jest fakt historyczny - nazwijmy go bezsporny, został pochowany w całunie w piątkowy wieczór ok.godz.20, a zmartwychwstał zgodnie z Ewangelią w nocy z soboty na niedzielę, to był nieżywy od 30 do 36 godzin. W tym czasie nastąpiło coś, czego nikt nie potrafi wytłumaczyć, a wielu boi się nazwać. I to JUŻ TERAZ nie jest hipoteza czy urojenie paranoików. To fakt naukowy. I ten trzeci - nieistniejący obraz na płótnie - jest tego najlepszym dowodem. Chodzi o całkowity brak na płótnie wydzielin charakterystycznych dla początkowej fazy rozkładu ciała - związków azotowych itp. Nawet tam gdzie powinny się znaleźć w największym stężeniu - wokół ust - ich nie znaleziono. Nawet śladowych ilości. Nic. Zero. Jak wynika z badań - nie jest to wina upływu czasu, ale po prostu pierwotnego nieistnienia. A trzeba dodać, że rozkład ciała rozpoczyna się po upływie 30-36 godzin od śmierci i dotyczy głównie intensywnej fermentacji w przewodzie pokarmowym, stąd to wokół ust powinno być najwięcej wydzielin.
Konkludując - skoro Człowiek zawinięty wewnątrz płótna był umarły, a dowiedziono, że musiał być, skoro nie ma na płótnie osadów związków azotowych wynikających z procesów gnilnych, to pozostaje rozstrzygnąć dylemat - czy obraz napromieniowany na płótno powstał poprzez coś, co możemy, bardzo upraszczając, nazwać "zmartwychwstaniem", czy też człowiek zmarły został po 36 godzinach "odwinięty z płótna", zanim rozkład jego ciała pobrudził je?

Wybierając ten drugi wariant, brakuje jednak odpowiedzi na pytanie - jak powstał wizerunek ciała na płótnie....

I czy to jeszcze jest kwestia wiary...czy już wiedzy...?

Jakież w obliczu tego faktu, te wszystkie codzienne zapychacze umysłów w postaci serwisów dez-informacyjnych, wydają się śmieszne i żałosne w swej formie i treści... Pył na wietrze. Kompletnie bez znaczenia. Jest Prawda ostateczna, której nie można zrelatywizować i przykryć tematem zastępczym. Od tego nie ma ucieczki. Prawda zwyciężyła 1979 lat temu. Można w to nie wierzyć, ale wyparcie (negacja) świadomości nie zmienia rzeczywistości.

EDIT:
tu tekst zajawki.
Wpis edytowany przez Arek K 1 raz (ostatnio 03 stycznia 2012, 14:51).
Wykop Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Śledzik
Arek K

KOMENTARZE
1.
03 stycznia 2012, 08:46
CYTAT:
" Skoro Jezus umarł, a to jest fakt historyczny..."

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Polak. Fascynat kuchni włoskiej, włoskich samochodów, włoskiej muzyki i krajobrazu włoskiego. Lubię Grenache, uwielbiam Rieslinga. Z wszystkich znanych języków, najlepiej rozumiem "język ciała".
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2012 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.